sobota, 10 października 2015

Rozdział 10

                                                           Muzyka

Kai's POV :

 Elaine jest najbardziej zadziwiającą dziewczyną jaką kiedykolwiek poznałem i nie dziwię się, że od razu gdy ją zobaczyłem zauroczyłem się. Jest wyjątkowa, urocza i jednocześnie potrafi zrobić wszystko abyś ją polubił. Uważa, że każdy posiada w sobie dobro. Nawet najgorszy człowiek na Ziemi. Jedynie co trzeba zrobić, to odkryć w nim jak najlepsze cechy. Nie rozumiem dlaczego Stefan tego nie zauważył. Wiedziałem , że Elaine była w nim zakochana, mimo że jest rozpruwaczem. Nadal nie mogę uwierzyć w to, że pojechał znaleźć Elenę. Trochę mnie to intryguję, ponieważ nie poddał się przez bardzo długi czas i ciągle jej szukał. Tylko po co? To mój najlepszy przyjaciel, ale muszę przyznać, że zachowuję się żałośnie.
  Wracając do Elaine, jestem w niej zakochany tak, że zrobiłbym dla niej wszystko. Obojętnie co by to było. Jest dla mnie wszystkim. Kocham ją, mimo że bardzo krótko się znamy. Uwielbiam jej uśmiech, uwielbiam ją całować, uwielbiam ją przytulać, uwielbiam czuć bijące od niej ciepło, uwielbiam w niej wszystko. Cieszę się, że ją znalazłem i chociaż trochę pomogłem zapomnieć o przytłaczającej rzeczywistości. Nie chcę jej nigdy stracić. Mam nadzieję, że to nigdy się nie stanie.
 Usłyszałem dzwonek do drzwi i od razu wiedziałem kto do mnie przyszedł.
- Cześć piękna - powiedziałem i wziąłem ją w swoje ramiona.
- Hej - powiedziała cicho, jakby bała się, że coś się stanie gdy powie to głośno.
- Co się stało?
- Nic - odpowiedziała i uwolniła się z moich objęć.
 Weszła w głąb mojego domu i usiadła na kanapie, wpatrując się w przestrzeń przed nią. Nie wiedziałem o co chodzi. Wtedy coś przykuło moją uwagę. Na jej rękach i szyji widziałem ogromne zadrapania i rany. Szybko do niej podbiegłem.
- Kto Ci to zrobił? - zapytałem.
- Nic się nie stało naprawdę. Co dzisiaj porabiałeś? - chciała zmienić temat.
- Tak łatwo nie zmienisz tematu. Mów co się stało - powiedziałem ostro.
 Spojrzała na mnie i wtedy dostrzegłem w jej oczach łzy, które bardzo chciały wydostać się na zewnątrz, ale dziewczyna powstrzymywała je siłą woli. Jedna z nich wydostała się, a ja od razu ją otarłem.
- Mój ojciec.. - załkała.
- Co? Czy on Ci coś zrobił? - zapytałem z pośpiechem.

Nie daruję temu skurwysynowi. Jeśli znowu ją dotknął to tego pożałuje. I tak już przez niego wiele wycierpiała. Zresztą czy on ją znalazł? Przecież Elaine uciekła.

- Znalazł mnie. - odpowiedziała krótko.
- Jak to Cie znalazł?
- Razem z Klausem wybraliśmy się na obiad na mieście i jak wróciliśmy do jego domu światła były włączone. Weszliśmy i zauważyliśmy, że na jednym z foteli siedzi mój ojciec.
- I co było dalej? Dlaczego Klaus Cie wydał?
- Nie wydał. Ojciec powiedział, że podejrzewał już długo, że tutaj jestem i postanowił przyjechać z wizytą do Klausa i przy okazji sprawdzić czy ja jestem u niego.

   Elaine rozpłakała się, a ja jedynie co mogłem zrobić to ją przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze.

- Jak go zobaczyłam wszystkie wspomnienia wróciły. To jak mnie bił, jak powiedział, że zabił Randy' ego. Wszystko. Chciałam uciec, ale on był szybszy i zamknął zaklęciem wszystkie wyjścia. Na Klausa również rzucił zaklęcie, dlatego nie mógł mi pomóc. Chwycił mnie za ręke i chciał wyprowadzić z tego domu, ale się wyrywałam. Wtedy powiedział, że nie jestem już jego córką i tak po prostu wyszedł.

 Nie wiedziałem co mam powiedzieć. Mam tą świadomość, że Elaine jest najpotężniejszym stworzeniem na świecie, ale zeby tak bardzo chciec mieć jej moc tylko dla siebie? Bo niby po co jej ojciec przyjechał ją zabrać. Wydaję mi sie, że gdyby nie miała tych mocy, to oni wcale by jej nie kochali. Oni nie zauważają w niej nic innego po za jej zdolnościami. Jej rodzeństwo, co wiem z jej opowiadań, też za nią nigdy nie przepadało. Nie miała nikogo, dopóki nie pojawił się jej zmarły chłopak. Przyznam, że dziękuję mu w duchu, ze zajął się Elaine jak jeszcze mnie nie poznała. Trochę to samolubne wiem, ale nie wiem jak mam o tym myśleć.

- Elaine nie przejmuj się, ciaglę masz mnie i Klausa.
- Masz rację nie mam czym sie przejmować. Chyba powinnam już iść - powiedziała, a mnie zakuło w sercu.

 Niech jeszcze zostanie. No prosze.

- Zostań u mnie na noc. Proszę - słodko się do niej uśmiechnąłem, ale widziałem w jej oczach zawahanie.
- Nie wiem czy mi wolno, zresztą
- No proszę - przerwałem jej.
- Zadzwonię do Klausa - powiedziała i wyszła z pokoju.

 Czekałem aż wróci z wieściami, ponieważ bardzo mi zależało na tym aby została. Chciałem spawić, że zapomni o wszystkich problemach.

- Zostaję z Tobą Kai.

 Uśmiechnęła się do mnie, a ja w odpowiedzi podbiegłem od niej i wziąłem ją w swoje ramiona. Zapowiada się długa noc.



***
Nowy rozdział. Czekam na komentarze <3


wtorek, 1 września 2015

Rozdział 9

CZYTASZ - KOMENTUJESZ !

****

Z Kai'em bardzo mile spędzałam czas. Dużo rozmawialiśmy i poznałam go od bardzo dobrej strony. Był świetnym chłopakiem, jednak nie miał wielu przyjaciół. Nie wiedziałam dlaczego. Znałam go niedługo, ale czułam, że mogę się z nim naprawdę zaprzyjaźnić. Byłby moim pierwszym przyjacielem. Wcześniej ich nie miałam. W szkole nie byłam jakoś zbytnio lubiana. Osoby z mojej klasy rzadko się do mnie odzywały, a jeśli już to tylko po to aby odpisać ode mnie pracę domową. Nie lubiłam tego całego otoczenia więc często uciekałam ze szkoły. Moi rodzice nie byli zadowoleni z tego. Gdy wracałam do domu, zawsze dostawałam wykłady na temat jak powinnam się zachowywać i słuchać nauczycieli. Oczywiście zawsze obiecywałam, że się poprawię, ale nigdy tego nie robiłam. Kochałam się uczyć, to było moje ulubione zajęcie, zaraz po czytaniu ksiażek. Uwielbiałam czytać. To była moja odskocznia od wszystkich problemów. Mogłam uciec od szarej, otaczającej mnie rzeczywistości. Bałam się jej. Każdego dnia po powrocie do domu, biegłam do pokoju, a następnie do tajemnego pokoju, który stworzyłam. Nikt nie wiedział o tym miejscu i to mi się podobało. Nie słyszałam tam nikogo. Żadnych nawoływań mojego imienia przez moją matkę z piętra niżej. Byłam tam tylko ja i moje ukochane powieści fantastyczne. Potrafiłam przesiedzieć tam cały dzień, gdy tylko miałam jakieś jedzenie i wodę. Kiedyś zaprosiłam tam Randy'ego. Ehhh... Randy. Strasznie za nim tęsknię i oddałabym wszystko żeby znowu go zobaczyć. Chciałabym żeby przytulił mnie jak kiedyś. Przytuliłby mnie i powiedział, że wszystko będzie dobrze, że oni już do niczego mnie nie zmuszą. Poznałam go przez przypadek. Byłam w jednym z moich ulubionych miejsc, płakałam, ponieważ  mój ojciec, którego uważałam za wzór uderzył mnie. Dlaczego? Tamtego dnia spędziłam z nim cały dzień ucząc się jakiś głupich zaklęc i gdy powiedziałam, że mam dość oraz potrzebuje snu zaczął na mnie krzyczeć, a następnie po prostu mnie spoliczkował. Tak znalazłam się własnie w miejscu, do którego przychodziłam się wyciszyć i uspokoić. Siedziałam na skale, a za mną rozległ się męski głos.

- Dlaczego płaczesz? - zapytał chłopak. 
     Spojrzałam na niego i zauważyłam, że był wysoki i miał na sobie koszulę w kratę i szare dresy. Może wydaję się to dziwne dopasowanie, ale wyglądał naprawdę przystojnie. Miał taki spokojny wyraz twarzy. Uśmiechnął się do mnie i poczułam jak jedna łza spłynęła mi po policzku. Sama nie wiem dlaczego. Chłopak usiadł obok mnie i zaczął mi się przyglądać.
- A więc powiesz mi dlaczego płaczesz? - powiedział i zrozumiał, że mu nie odpowiem więc mówił dalej. - Jestem Randy.
- Elaine - odparłam krótko. - Nie mogę Ci powiedzieć.
  Nie chciałam, aby wiedział co działo się w mojej rodzinie. O tym, że najważniejsze jest w niej to, żeby wszystko umieć najlepiej. O tym, że rodzice zmuszają mnie do nauki, a jeśli tego nie robię biją mnie lub zamykają w pokoju, w którym moja magia nie działa. Tak to się zdarzało i to dosyć często. Zwyklę moja matka tak mi robiła, a ojciec tylko bił. Za każdym razem mocniej, ale co mogłam zrobić. Nie potrafiłam im się sprzeciwić. Chcieli dla mnie dobrze, wiem o tym.   Popatrzyłam na osobę siedzącą obok mnie i patrzącą na płynącą wodę.
- Dobrze rozumiem.

Wtedy go poznałam. Nasza miłość rozwijała się pomału. Zaczęliśmy od przyjaźni, a ja w końcu zrozumiałam, że on jest moim jedynym oparciem. Pewnego dnia po prostu mi powiedział, co on do mnie czuje, a ja w odpowiedzi go pocałowałam. Kilka tygodni później powiedziałam mu kim jestem, a on mnie przytulił i powiedział, że nigdy mnie nie opuści. Każdy myślał, że był zwykłym człowiekiem, ale tylko mi zdradził swoją największą tajemnicę. Mówił, że miewał wizję tego co było i będzię. Raz gdy mnie dotknął, pokazał mi jedną z ich. Kilka dni później został zamordowany... Przez nich. Tak bardzo nienawidzę mojej rodziny. Jednak nic nie mogę zrobić, nie mogę ich zmienic.
     Wracając do Kai'a, był świetny. Śmiałam się przy nim i gdy tylko traciłam humor on go przywracał. Stefan nie okazywał mi już żadnej czułości. Od czasu do czasu zamieniliśmy kilka zdań. On cały czas był myślami daleko stąd, a moje zauroczenie nim mijało z każdym dniem. Dowiedziałam się kogo chciał znaleźć. Ją. Elenę. Nie żebym miała coś przeciwko niej, nawet jej nie znam, ale z historii Stefana wynika, ze jest głupia. Zostawiła go, a on chce jej szukać? Dlaczego? Rozumiem, ze to była prawdziwa miłość, ale ona wybrała jego brata. Według mnie Stefan teraz po prostu zachowuję się trochę żałośnie. Słyszałam jego rozmowę z Kai'em i wiem, ze mój najlepszy przyjaciel powiedział mu to samo, co ja sądze. Tylko czemu on nie chcę tego zrozumieć. Rozumiem, że Stefan chcę ją znów zobaczyć, ale co zrobi jak wreszcie znajdzie Elenę. Jeżeli on jej powie, ze ją kocha, a czuję że ona nie ma takich samych uczuć do Stefana, to on się załamie. Powoli już zaczął wychodzić z bycia rozpruwaczem i sądze, że zrobił duze postępy w swoim zachowaniu. Mimo, że nadal pożywia się każdym napotkanym człowiekiem, jest z nim coraz lepiej. Od jakiegoś czasu przestał pokazywać, że odczuwa głod w moim towarzystwie. Trochę zrobiło mi się przykro gdy przestał do mnie się odzywać i zachwoywał sie jakby mnie tam nie było. Na szczęscie Kai cały czas starał mi się wynagrodzić to wszystko za Stefana i byłam mu za to naprawde wdzięczna.                                                                                                                            
  Wczoraj spojrzałam na kalendarz i zrozumiałam, ze jestem tu już prawie miesiąc. Nie tęskniłam za rodziną. Może tylko za rodzeństwem, ale za nikim więcej. Cieszyłam się, że od nich uciekłam. Myślałam, ze już po jednym dniu zaczną mnie szukać, ale jak widać tak się nie działo. Z Klaus'em mam bardzo dobre stosunki i wiele razy prosiłam go, o to aby gdy zadzwonią, nie mówił im, że tutaj jestem. Nie chciałam, aby mnie znaleźli, jest mi dobrze tak jak jest. Nie wróciłabym do tamtego domu.
  Dzisiaj jest kolejny dzień mojej ucieczki z domu. Jestem chora i nie mogłam pomóc chłopcom ze znalezieniem dziewczyny. Leżałam w łożku i męczyłam się z bólami głowy oraz gorączka. Ogólnie grypą. Nie nawidziłam być chora. To straszne, jeszcze w taki piękny dzień, ale za to miałam mnóstwo czasu na przemyślenia.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi i poszłam sprawdzic kto to. Wolałabym, zeby to Klaus otworzył drzwi, ale nie było go w domu. Musiał pojechac załatwić pewne sprawy w Nowym Yorku, więc całe 3 dni miałam dom dla siebie. Wzięłam moją kołdrę , „ założyłam ” na siebie i ruszyłam w kierunku wejścia do posiadłości. Otworzyłam je i zobaczyłam Kai'a. Gdy mnie ujrzał lekko się wzdrygnął, ale następnie uśmiechnął. Musiałam wyglądać okropnie. Rozmierzwione włosy i brak makijażu. To straszne.

- Cześć - powiedział z uśmiechem i chciał mnie przytulić, ale się odsunęłam. - Co jest?
- Hej, nie chce Cię zarazić - odpowiedziałam mu.
- Ehh... Nie przesadzaj - uśmiechnął się i zamknął mnie w swoich ramionach.
   
    Zaprosiłam go do domu i usiedliśmy na kanapie. Ja troszke dalej od niego, aby się nie zaraził. Był człowiekiem, tyle że  z mocami więc łatwo moja grypa przeszłaby na niego . On przysunął się bliżej mnie i spojrzał mi w oczy. Te jego piękne brązowe oczy bardzo mnie hipnotyzowały. Strasznie mi sie podobały.

- Jak się czujesz ? - spytał.
- Dobrze. Gdzie Stefan? - zadałam pytanie prosto z mostu.
- Nawet nie zapytasz co u mnie - prychnął żartobliwie. - Przyszedłem Ci to właśnie powiedzieć. Znaleźliśmy ją - uśmiechnął sie blado.
- Jak to ? Gdzie jest? Czy Stefan pojechał do niej?
 
  Zadałam mu mnóstwo pytań i jestem pewna, ze zrobił się jakiś smutny. Spojrzał na mnie i w jego oczach widziałam... Wciekłość ? Nie odpowiadał mi przez długą chwilę i zaczęłam robić się niecierpliwa, ale nie chciałam go złościć.

- Tak pojechał do niej, od razu gdy ją namierzyliśmy.
- Więc czemu jesteś smutny?
- Ona go nie kocha,a  Stefan tylko pogarsza sprawę. Nie rozumie, że wyjechała bo chciała zapomnieć. Gdy go znowu odrzuci, on... - Kai przerwał - on się załamie i znowu będzię rozpruwaczem. Wtedy t-ty - zatrzymał się.
 
   Nie rozumiałam dlaczego chodzi o mnie. Kai patrzył przed siebie. Chwyciałam go za dłoń           i zaczęłam uspokajająco głaskać, na co sie uśmiechnął, ale odsunął ręke. Chciałam go pocieszyc, jednak on tego nie chciał. Nagle spojrzał na moją dłoń i chwycił ją w swoją. Poczułam drobny prąd, ale nie okazałam tego.

- Wtedy ty będziesz musiała wyjechać - odpowiedział ze smutkiem.
- C-Co? Dlaczego? - zająkałam się.
- Powiedział, ze jeśli ona nie powie mu że go kocha, on zabiję tą która pomogła mu znaleźć Elenę - przerwał - On zabiję Ciebie.
 
   Zaczęłam się bać, szybko wstałam i zaczęłam krzyczeć. Nie chciałam umierać, nie teraz. Dlaczego akurat mnie? Co ja mu zrobiłam? Dlaczego byłam taka naiwna i wierzyłam, ze mnie lubi. Był i jest potworem. Myślałam, że mogę pomóc mu się z tego wyleczyć, a on tylko udawał. Kai wstał i chwycił mnie w swoje ramiona, a ja jedynie co mogłam zrobić to przestać płakać i wtulić się w niego jeszcze bardziej. Co ja teraz zrobię?  Czy mam jakieś szanse na przeżycie? Nie mogłam powstrzymać łez. Bałam się. Kai usiadł i posadził mnie na swoich kolanach. Zaczął się ze mną powoli ruszać , w celu uspokojenia co i tak nic nie dawało.  Odwróciłam twarz do jego, a on momentalnie zaczął przytulać mnie jeszcze bardziej. Nie dość, ze jestem chora to teraz jeszcze to.

- Shhh... Wszystko będzie dobrze - uspokajał mnie. - Nie pozwolę mu Cie skrzywdzić.
- D-dziękuję Kai, że ze mną j-jesteś - łkałam w jego koszulę.
 
   Kai jest dla mnie bardzo ważny. Znam go od ponad 2 tygodni i chciałam mu się za to wszystko odwdzięczyć. Za to, ze ze mną jest. Za to, ze nie pozwoli Stefanowi mnie zabić.
   Odwróciłam się w jego stronę i lekko go pocałowałam. Na początku bardzo się zdziwił, ale później oddał mój pocałunek. Z każdą sekundą stawał się coraz bardziej namiętny. Gdy zabrakło mi powietrza, musiałam się na chwile od niego odsunąć. Moje policzki od razu zrobiły się czerwone, gdy tylko na mnie spojrzał.

- J-ja - zająknęłam się - Przepraszam
 
Spuściłam głowę, a on ją podniósł i znowu mnie pocałował. Chwilę poźniej odsunął się ode mnie i zebrał moje włosy za ucho. Zaczął kciukciem głaskać mój policzek. Przybliżył się do mnie.

- Nikomu nie pozwolę Cie skrzywdzić - powiedział i pocałował mnie w policzek - Nikomu, nigdy.
 
   Nie wiedziałam co powiedzieć, nigdy nie myślałam o Kai'u bardziej niż o przyjacielu, a teraz to może się zmienić. Gdy mnie całował to było naprawdę przyjemne uczucie. Jednak czy dobrze robię? Randy umarł miesiąc temu, a ja już całuje sie z innym. To niesprawiedliwe w stosunku do niego, ale on umarł. Czy mogę zakochac się od nowa? Myślałam, że to Stefan będzie tym chłopakiem, dzięki któremu znowu nauczę sie kochać, a teraz nie wiem. Jestem taka zagubiona. Kai patrzył na mnie i jestem pewna, ze starał się odczytać moje myśli. Na szczęscie to niemożliwe. Nie chce go ranić, ale nie wiem czy czuję to co on. Może mój pocałunek był tylko kierowany chwilą. Tak czy inaczej w tym momencie jestem szczęśliwa i nie żałuję, że to zrobiłam. Byłam i jestem kotwicą, a Kai tym który musi wyciągnąć mnie z wody.

- Wszystko dobrze ? - zapytał.
- Tak - odpowiedziałam z usmiechem, na co on też się uśmiechnął. - Muszę wziąć lekarstwa
- Pójdę z Tobą - zaproponował, a ja niezręcznie się uśmiechnęłam. - Elaine nie chce żeby między nami coś się zmieniło. Przepraszam za ten pocałunek i jeśli chcesz to mogę...            
 
 Przerwałam mu i znów go pocałowałam.

- Niczego nie żałuje Kai - powiedziałam.

   Mimo, że przy mnie był nadal się bałam. Bałam się, ze Stefan wpadnie do domu i zabije mnie, a przy okazji Kai'a gdyby stanąl mu na drodze. Bałam się, że Kai tylko się mną bawi. Bałam się, że nigdy już nie będą tą osobą co kiedyś.



***
Nowy rozdział pojawi się, jeżeli pod postem będzie 10 komentarzy :) Miłego dnia w ... szkooole <33

środa, 19 sierpnia 2015

Rozdział 8

„ Chyba masz gościa ”

Zeszliśmy na dół i wyczekiwałam jego słów. Naprawde myślałam, że będzie chciał mnie skrzywdzić, nigdy tak bardzo się nie myliłam. Może i jest tym rozpruwaczem, ale jak na razie nic mi nie zrobił i mogę być z tego jak najbardziej zadowolona. Wszystko jest takie skomplikowane. Chcę go poznać, ale jednocześnie boję się, że cos mi zrobi. Mój mózg mówi jedno, a serce drugie. Czy ja kiedykolwiek będę normalna? Moja mama kilka dni zanim wyjechałam, powiedziała mi ,, Zawsze, ale to zawsze kieruj się głosem serca, a osiagniesz wszystko czego będzięsz chciała ” Jednak czy to prawda? Tym kierowała się, gdy ojciec z Harry' m zabili Rady' iego.
  Siedziałam z nim na kanapie już dobre 10 minut i żadne z nas sie jeszcze nie odezwało. Ja byłam pogrążona w swoim myślach, a on w swoich.

- O czym myślisz? - nagle zapytał.
- O wszystkim - odpowiedziałam krótko. - O mojej rodzinie, o tym co mnie spotkało.
- Może opowiesz mi powód swojego wyjazdu z domu?

 W sumie nie widziałam przeciwwskazań, zeby mu tego nie powiedzieć. Czułam, ze nikomu ich nie powtórzy. Opowiedziałam wszystko, z każdym szczegółem, a on słuchał. Gdy dotarłam do momentu opowieści gdy zabili mojego chłopaka, pojedyncza łza spadła na moje kolano. Spuściłam głowę, ale opowiadałam dalej, aż doszłam do końca historii.

- I to właśnie dlatego siedziałam wtedy na trawie - skończyłam.

 Od tamtego zdarzenia minęło kilka dni, które spędziłam razem ze Stefanem. Chłopak opowiedział mi dość dużą część swojego życia, co było naprawdę ciekawe. Bardzo go polubiłam, a on przy mnie starał się opanować głód i za to go podziwiałam. Zrozumiałam, że nie był taki, jak opisywał go Klaus. Był kochający i miły. Wspaniale spędzaliśmy razem czas.

***

Już kolejny raz szłam w stronę jego domu, na co Klaus się zgadzał. Gdy byłam już niedaleko miejsca jego zamieszkania usłyszałam czyjąś kłótnie. Powoli stawiałam kazdy kolejny krok.

- Jak to jej nie znalazłeś? - usłyszałam.
- Po prostu to nie jest takie proste Stefan - odpowiedział drugi głos.
- To jest proste, użyj zaklęcia lokalizującego
- Myślisz, że nie próbowałem. Nigdy jej nie znajdziesz - krzyknął.

 Stałam schowana za drzewem i przez przypadek pisnęłam po tym jak ktoś z otoczenia Stefana podniósł głos. Natychmiast ucichły i poczułam, że ktoś zbliża się w moją stronę. Jako wiedźma użyłam zaklęcia zasłaniającego i odeszłam kawałek od mojej kryjówki. Zauważyłam, jak Stefan idzie w tamtą stronę, razem z jakimś chłopakiem. Był dość wysoki i dobrze zbudowany. Miał brązowe włosy, które były lekko postawione do góry, biało-niebieską koszulkę i czarne spodnie. Do tego kraciastą koszulę i szare Vansy. Nie mogłam powiedzieć, że nie był przystojny.
  Nagle tamten chłopak spojrzał w moją stronę.

- Chyba masz gościa - powiedział do Stefana. - Descúbrela ( odkryj to )

  Moja zasłona zniknęła i poczułam się naprawdę głupio. Oni patrzyli na mnie jak na jakiegoś kosmitę, aż w końcu nieznajomy uśmiechnął się do mnie, a ja oczywiście cała się zaczerwieniłam i spuściłam głowę.

- I to całkiem ładnego gościa - powiedział chłopak i podszedł do mnie.

  Stefan tylko na mnie patrzył i nie odzywał się ani słowem, nie wiedziałam dlaczego. Wyglądał na zakłopotanego. W głowie miałam tylko jedno pytanie kogo szukał. Przecież ja też mogę mu pomóc. Z tego co mówili wiedziałam, że to była jakaś ona. Być może szukał jakiejś przyjaciółki lub Eleny. No własnie Elena. Z opowiadań Stefana niby świetna dziewczyna, ale zostawiła go i wybrała jego brata. A po śmierci Damona oddaliła się od wszystkich i po prostu uciekła. To straszne. Nie wiedziała, jak można było zerwać ze Stefanem przecież to naprawdę mądry chłopak. Z tego co mi opowiedział, on zrozumiał że Elena nudziła się przy nim. Z jego bratem było odwrotnie. Jednak pogodził się z prawdą i pozwolił dziewczynie odejść.

- Jestem Kai - podał mi ręke.
- Elaine
- Ślicznę imię, a mogę wiedzieć kim jesteś słodka? - uśmiechnął się w bardzo uroczy sposób.
- J-jestem znajomą Stefana - zająknęłam się.
- Stefan nie mówiłeś mi, że masz taką koleżankę - zwrócił się do niego.
- Nie było okazji - odpowiedział cicho - Co tu robisz Elaine?
- Przyszłam pogadać, ale m-może przyjdę później.
- Dobry pomysł - powiedział Stefan w tym samym czasie, w którym Kai powiedział ,, Nie zostań "
- Stefan, niech zostanie, ona może Ci pomóc.
- No dobrze, wejdźmy do środka.

  Bardzo dobrze dogadywałam się z Kai'em po drodze do domu Stefana. Był naprawdę zabawny i uroczy. Nurtowało mnie pytanie, w czym mam im pomóc ?


***

Kochani nowy rozdział, wiem że krótki, ale chyba nie potrafię pisać dłuższych. Kolejny niedługo. Pozdrawiam i miłej reszty wakacji :) Głosujemy w sondzie na Inna historia Stefana Salvatore ... http://want-cant-must.blogspot.com/

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Liebster Blog Award

Hejo :)

Zostałam nominowała do Liebster Blog Award przez Znienawidzoną, za co bardzo dziękuje :)

Zasady :

- Odpowiadasz na jedenaście pytań zadanych Ci przez tę osobę, która Cie nominowała,

- Nominujesz 11 wybranych bloggerów, którzy mają mniej niż 200 obserwatorów ( nie można nominować osoby, która wciągnęła Cię do gry ) i informujesz je o tym,

- Zadajesz własne 11 pytań,

Pytania od Znienawidzonej :

1. Jesteś introwertykiem czy ekstrawertykiem? Dlaczego tak sądzisz?
   Mysle, że jestem bardziej ekstrawertykiem ponieważ interesuje mnie świat zewnętrzny, problemy świata i jego zdarzenia.

2. Masz swoje ulubione miejsce? Jak tak to jakie ?
 Mam swoje ulubione miejsce. Niedaleko miejsca mojego zamieszkania jest las. Uwielbam tam chodzić.

3. Jakiej słuchasz muzyki?
 Głownie słucham Pop Rock, a moją ulubioną grupą jest 5 Seconds of Summer, ale czasami słucham tego co mi się spodoba.

4. Jaki masz stosunek do ludzi?
 Sadze, że jestem raczej niesmiała, ale ostatnio staram się to przełamać.

5. Lubisz zwierzęta? Dlaczego?
  Kocham., zwłaszcza psy. Moje 2 pieski są moimi najlepszymi przyjaciółmi,

6. Kim chcesz zostać w przyszłości?
 Nie mam pojęcia, a to już 3 gimnazjum. Niedługo jadę do doradcy zawodowego, więc wszystko się okaże.
7. Jaka jest Twoja definicja szczęścia?
 Szczęście daję mi moja rodzina i przyjaciółka. Gdy spędzam z nimi czas potrafią mnie rozbawić i odpędzają moje smutki. Są dla mnie najważniejsi i nie wiem co zrobiłabym bez nich <33
8. Co wywołuje u Ciebie uśmiech?
 Wystarczy jedna wiadomość od pewnej osoby i już jestem szczęśliwa :)

9. Jaki jest Twój ulubiony film/serial/anime?
 Oczywiście moim ulubionym serialem jest The Vampire Diaries <33 Kocham to. Bez tego serialu nie powstałby mój blog. Występują tam bardzo inspirujące sytuacje i wspaniali bohaterowie. Uwielbiam <3

10. Wierzysz w rzeczy paranormalne?
  Szczerze przyznając to tak, wierze.

11. Wytrzymasz bez internetu? Jak długo?
 Raczej nie mogłabym wytrzymać bez internetu. Chociaż kiedyś gdy byłam mała, nawet nie wiedziałam co to i dawałam sobie radę. W obecnych czasach wszyscy jesteśmy uzależnieni od tego. Wolimi rozmowy internetowe niż w prawdziwym życiu. Zauwazyłam to nawet w swojej sytuacji. Razem z przyjaciółką kontaktujemy się głownie przez facebooka, bo nie mamy czas nigdzie razem wyjść, chociaż to nieprawda. Po prostu nam się nie chcę. Naszemu światu przydałoby się takie wyłączenie prądu na 2 dni. Ciekawe co by się wtedy stało ?

Ja nominuję :

http://verion-iskra.blogspot.com/

http://olabylexi.blogspot.com/

http://znienawidzeni-przez-ludzi.blogspot.com/

http://jorgemyuniverse.blogspot.com/

http://bezdomnemysli.blogspot.com/

http://verkomyart.blogspot.com/

http://nieme-gory.blogspot.com/

http://you-are-my-property-honey.blogspot.com/

http://children-of-demon.blogspot.com/

http://samowite.blogspot.com/

http://angel-calum-fanfiction.blogspot.com/

Moje pytania do Was :

1. Jak dużo czasu spędzacie w internecie?
2. Co byś zrobił/a gdyby nagle na całym świecie zabrakło prądy i nigdy nie wróciłby?
3. Jak czujesz się z tym, że juz niedługo znowu do szkoły?
4. Co sądzisz o młodych dziewczynach, które przez swój ubiór i makijaż wyglądają na dużo starsze niż są?
5. Co sądzisz o samookaleczaniu się? Dlaczego ludzie to robią?
6. Jesteś wierzący/a ?
7. Dlaczego nasz świat tak szybko się zmienia? Jak sądzisz na lepsze czy na gorsze?
8. Gdybyś miał/a wybierać pomiędzy wyjściem na dwór, a spędzeniem całego dnia przy komputerze, co byś wybrał/a ? Dlaczego?
9. Posiadasz aska?
10. Jak często pijesz wodę? :)
11. Powiedzmy, ze jutro jest koniec świata, co robisz?

Powodzenia <3

***
Rozdział pojawi się niedługo :)

środa, 29 lipca 2015

Rozdział 7

,, Nie jestem dla Ciebie odpowiedni ”

Rozdział przy piosence : KLIK

Stefan ubrany był w podkoszulek na ramiączkach i czarne jeansy. Włosy miał zaczesane na bok i postawione do góry. Na stopach były czarne vansy. Wyglądał bardzo przystojnie, ale jednocześnie uroczo. Spojrzałam na jego twarz i zauważyłam, że spuścił wzrok i wpatrywał sie w podłogę.

- Przyszłam, żeby z Tobą porozmawiać - zaczęłam.
- O czym? - zapytał.
- O tym co się stało - odpowiedziałam.
- Zapomnij o tym - powiedział.

Jak mogłam o tym zapomnieć. Tamto dużo dla mnie znaczyło, a on tak po prostu chciał to wymazać z pamieci. Czułam, że moje serce rozpada się na kawałki. Poczułam, że oczy zaszły mi łzami. Żałowałam, że zatrzymałam się w tym miejscu. Gdybym, wtedy nie wyszła z tego auta, nigdy nie spotkałabym Stefana. Nie czułabym tego ucisku w brzuchu i nigdy nie naraziłabym swojego życia dla jakiegoś chłopaka. Co on sobie wyobraża? Myśli, ze może mnie sobie owinąć wokół ,, palca ” , a później kazać o wszystkim zapomnieć. Zauroczyłam się nim, jak jakaś głupia nastolatka. Myślałam, że skoro jest miły i przystojny to od razu ideał. Myliłam się, jak zawsze. Może życie wiecznie będzie pasmem rozczarować i smutku. Tylko dlaczego teraz?

- Może wejdziesz ? - zapytał nagle.
- Słucham? - nie wiedziałam o co mu chodziło.
- Wejdź

Powiedział i chwycił mnie za ramię. Prawie siłą wepchnął do środka domu. Chciałam zapytać o co mu chodzi, ale nie zdązyłam, ponieważ przerzucił mnie sobie przez ramie i jak sądze zaniósł na kanapę w salonie. Z nim naprawdę było coś nie tak.

- Stefan co to ma znaczyć?
- Elaine pozwól, że ci wytłumaczę.

 Kiwnęłam głową na znak, żeby zaczął. Chciałam usłyszeć co ma mi do powiedzenia i jak najszybciej wyjechać z miasta. Nie mogłam już dłużej tutaj zostać. Wiedziałam, że chłopak nie odwzajemniał moich uczuć. Może i mnie przytulał, ale dla niego to pewnie nic nie znaczyło. Ja jak zwykle wyolbrzymiałam sprawę. On pewnie tysiąc dziewczyn już tak przytulał. Jest bardzo miły, więc to nie byłoby dla mnie zdziwieniem.

- Elaine, nie możemy się widywać. Nie powinnaś ze mną przebywać. Nie jestem dla Ciebie odpowiedni - powiedział.
- A skąd mogę to wiedzieć, skoro Cię nie znam ?
- Elaine, jestem rozpruwaczem, a ty w połowie człowiekiem. Nie dam rady zmienić swojej natury.
- Nawet nie próbowałeś
- Próbowałem wiele razy, ale to nie jest takie proste.

Chłopak wstał z kanapy i zaczął chodzić w kołko. Krzyczał, więc zaczęłam się bać. Szedł w moją stronę, a ja nie wiedziałam co mam zrobić. Szybko wstałam i ruszyłam pędem na góre. Nie wiedziałąm, do którego pokoju mam wejść, więc wbiegłam do pierwszego i szybko zamknęłam drzwi. Nie byłam pewna, czy Stefan chciał zrobić mi krzywdę, czy usiąść na kanapie i pogadać. Nie wiem, po prostu nie wiem. Może nie powinnam tak uciec, a jeżeli on zabiłby mnie.
  Po chwili usłyszałam, jak chłopak zaczął mnie wołać. Nie odzywałam się, wyszłam na balkon w owym pokoju i udawałam, że nie słyszę. Do moich uszu cały czas dobiegały dźwięki otwieranych i zamykanych drzwi. Był coraz bliżej pomieszczenia, w którym byłam. Zaczął poruszać klamką i pewnie wyczuł, że ja tutaj jestem. Hałas był coraz głośniejszy, aż wreszcie usłyszałam ogromny huk. Spojrzałam w tamtą stronę i zauważyłam, że Stefan wyważył drzwi. Ruszył w moja stronę.

- Elaine, czemu uciekłaś? - zapytał, ale ja nic nie odpowiedziałam - C-czy ty myślałaś, że Cie skrzywdzę?
- T-tak - odpowiedziałam, ze strachem.
- KURWA nigdy bym tego nie zrobił! - krzyknął.
- P-prosze nie krzycz.
- Ale ty myślałaś, ze ci cos zrobię.
- Już jest okey.

Podszedł do mnie i wziął mnie w ramiona. Spojrzałam mu w oczy, które wyrażały teraz smutek i żal. Dotknęłam pomału jego policzków, a on zaczął nachylać się w moją stronę. Jednak szybko uwolniłam się z jego ramion i odsunęłam. Nie chciałam tego. Nie znałam go. Nie wiedziałam kim jest, a miałam go całować? To niedorzeczne.

- J-ja przepraszam - powiedziałam.
- To ja przepraszam. Może zejdziemy na dół i poznamy się w końcu?
-  Dobry pomysł - uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił.



wtorek, 21 lipca 2015

Rozdział 6

,, Poznałem go w Chicago ”

Rozdział przy piosence : Klik

Elaine

Nie wiem ile tak staliśmy do siebie przytuleni, ale to było bardzo miłe. Otaczająca nas cisza była taka uspokajająca, że chciałam aby trwała na zawsze. Stefan trzymał mnie tak blisko siebie, że w pewnym momencie myślałam, że mnie udusi. Zapomniał, że nie jestem taka mocna jak on. Pełny wampir. Nagle zaczął się niespokojnie zachowywać i zmusiło mnie to aby się od niego odsunąć. Spojrzałam mu w oczy i zauważyłam w nich gniew, złość i głód. Cofnęłam się do tyłu i przewróciłam. On powoli podchodził w moją stronę. Bałam się.

Stefan

Trzymanie jej w ramionach było czymś cudownym. Była taka krucha i mała. Zrozumiałem, że znaczy dla mnie dużo więcej niż sobie wmawiałem. Ta poznana przez przypadek dziewczyna. Pamiętam, że chodziłem po drodze i szukałem jakiś błądzących ludzi. Tacy są najlepsi do pożywienia i zobaczyłem ją. Siedziała na trawie i wpatrywała się w niebo. Zapewne o czymś myślała. Podszedłem do niej. Była piękna. Tak zaczęła się nasza historia. Teraz trzymałem ją w ramionach i nagle zawładnął mną głód. Odsunęła się ode mnie i zobaczyła wersję najgorszego mnie. Nie chciałem by to się stało. Miałem nadzieję, że nie wiedziała, że jestem rozpruwaczem. Chociaż może nie do końca, bo obchodziły mnie uczucia tej dziewczyny. Sam nie wiem. To zawładnęło mną. Myślałem, że się powstrzymam. Zacząłem do niej podchodzić, a ona się przewróciła. Zobaczyłem strach w jej oczach i wtedy zrozumiałem, ze muszę trzymać się od niej z daleka. Tak bardzo jak ją kochałem, tak bardzo nie mogłem jej skrzywdzić. Szybko ją ominąłem i ruszyłem w stronę domu. Jak najszybciej musiałem się pożywić. Odwróciłem się, by ją jeszcze zobaczyć i zauważyłem, że dalej siedziała na chodniku. Patrzyła na mnie. Nie mogłem zostać. Musiałem uciec.



Będąc już w domu zastanawiałem się co miałem zrobić. Czy wrócić i ją przeprosić, czy może już nigdy się jej nie pokazywać? Nie dałem rady się zmienić. Nie w tamtym momencie. Po utracie Damona i Eleny nic już nie było takie same. Jedyne co przychodziło mi do głowy to wyłączyć człowieczeństwo, zeby nie czuć tego bólu. Jednak zauważyłem , ze nie do końca mi się to udało. Gdyby tak, nie użalałbym się nad sobą. 

***

Nie chciałem zostawić Elaine. Za dużo dla mnie znaczyła. Była wyjątkowa. Wiele przeszła. Mimo, że tego mi nie powiedziała, wiedziałem to. 


Elaine

Stefan szybko uciekł z parku,a ja nadal siedziałam na tym chodniku. Wiedziałam, ze nie chciał mnie skrzywdzić i dlatego to zrobił. Głód przejął nad nim kontrole. Mimo to chciałam to wyjaśnić z nim. Pierwszą moją myślą było jak go znajdę, drugą że Klaus go znał. Podjęłam decyzję i poszłam do domu mojego kuzyna. Ciekawa byłam czy przejął się tym, jak tak wybiegłam z domu?  Stanęłam przed jego drzwiami i zadzwoniłam dzwonkiem. Otworzył mi i momentalnie się do mnie przytulił.

- Myślałem, ze ci się coś stało - powiedział.
- Nic mi nie jest - uśmiechnęłam się.

A jednak się przejął. To było miłe z jego strony. Chociaż to przez niego tak wybiegłam. Nie wiedziałam jak go zapytać gdzie mieszka Stefan. Klaus na pewno sie nie zgodzi, abym poszła do domu chłopaka. 

- Klaus możemy porozmawiać? - zaczęłam.
- O czym? - zapytał.
- O Stefanie
- No dobrze - zgodził się. - Co chcesz wiedzieć?
- Skąd się znacie ?
- Poznałem go w Chicago w barze. Był wtedy rozpruwaczem i chodził z moją siostrą. - Klaus cicho się zaśmiał - Na początku go nie lubiłem, ale później dowiedziałem się, że ma podobną naturę do mojej i zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Wtedy na lokal napadł jakiś człowiek i skończyło się na tym, że wymazałem Stefanowi wspomnienia o mnie i o Rebece. Później za kilkadziesiąt lat się spotkaliśmy i okazało się, ze mnie pamięta. Znowu się przyjaźniliśmy, dopóki nie został rozpruwaczem.
- Kim są rozpruwacze?
- To mroczne istoty, żywiące się ludźmi.
- Ale przecież wampiry żywią się ludźmi, wiec co to za problem?
- Rozpruwacze nie maja skrupułów, pożywią się każdym. Bez wyjątku. Nie zależy im na uczuciach czy tym, że zabiją kogoś w ten sposób. 

Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Stefan taki nie był. Nie był obojętny na moje uczucia. 

- Elaine wszystko dobrze? - zapytał Klaus.
- Tak. Klaus mam do Ciebie prośbę.
- Jaką?
- Gdzie mieszka Stefan ?
- Nie moge Ci powiedzieć. On Cię zabiję.
- Nie zrobi tego. Jakby co wiesz, że posiadam moce. Użyje zaklęcia.
- Nie jestem pewien
- Klaus proszę
- Dobrze - zgodził się.

Klaus wyjaśnił mi po kolei, którędy mam iść do domu Stefana. Nie było to daleko. Szłam pomału, nie śpiesząc się. Nie wiedziałam co mu powiem. Chciałam aby wszystko mi wytłumaczył. Zauważyłam piękny dom. Drewniany i zadbany. Przed nim stało małe, czerwone auto. Było bardzo urocze. Zadzwoniłam do drzwi. Czekałam krótką chwilę, aż zobaczyłam w nich Stefana. 

- Co ty tu robisz? - zapytał. 


poniedziałek, 20 lipca 2015

Rozdział 5

,, Sama nie wiem co robię "

Rozdział pisany przy piosence : https://www.youtube.com/watch?v=sENM2wA_FTg Polecam włączyć <3

Stefan

- Jak to jest człowiekiem?
Nie mogłem uwierzyć w to, że dziewczyna, którą naprawdę polubiłem była człowiekiem, czyli moim pożywieniem. Myślałem, ze jest wampirem ponieważ ma te charakterystyczne cechy jakie mamy my.
- Nie do końca jest człowiekiem. Jest mieszanką wampira i człowieka - powiedział Klaus.
- To niemożliwe - chwyciłem się za głowę.
- Nie radzę ci się do niej zbliżać. Rozumiesz?
- Nie skrzywdzę jej.
- Nie możesz - powiedział i wyszedł.

 Dlaczego mi tak zależy, żeby ja poznać? Czułem, że jest inna, ale nie sądziłem, ze aż tak. Wiele razy słyszałem o dhampirach, jednak uwazałem że to bajki. Nie mogę się do niej zbliżać, bo bym ją skrzywdził, jednak czy przetrwam bez niej?

Elaine 

Nie wiem, ile siedziałam na tej podłodze płącząc, ale wiem że gdy przyszedł Klaus od razu do mnie podbiegł i przytulił. Natychmiast się mu wyrwałam.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś? - krzyknęłam.
- Czego? - zapytał, jakby nie wiedział.
- Tego, że go znasz - pokazałam mu zdjęcie.
- Skąd to masz? - zapytał.
- Znalazłam to rozglądając się po domu.
- Nikt ci nie pozwolił chodzić po domu. - krzyknął na mnie.
- Chyba nie myślałeś, że dalej jestem tą głupią dziewczynką i będe robić wszystko co mi każesz.

Szybko ubrałam kurtkę i ruszyłam w stronę drzwi. Klaus krzyczał abym się zatrzymała, ale postanowiłam uciec od niego. Chciałam jak najszybciej znaleźć swoje auto i poszukać Stefana. Wyjaśnić wszystko z nim. Nie miałam jednak pojęcia gdzie on mieszka i czy w ogóle jest jeszcze w tym mieście. Po krótkim biegu zauważyłam park, w którym byłam razem ze Stefanem, ale nie było go tam. Usiadłam na ,, naszej " ławce i zastanawiałam się nad wszystkim co sie wydarzyło. To wszystko zaczynało mnie naprawdę przerastać. Kazdy myśli, ze ja nadal jestem tym małym, głupim dzieckiem. To nieprawda. Po wszystkim co zrobił mi mój ojciec, wydoroślałam. Nie uważam się już za tą malutką Elaine, jak wszyscy mnie nazywali. Lubiłam to, jak miałam 10 lat, ale gdy cały czas się tak do mnie zwracali, myślałam że ich wszystkich zabije, co teraz wydaję się mega głupie. Byłam dzieckiem, więc miałam takie idiotyczne myśli. Czasami uzasadnione, czasami nie. Nienawidziłam tego, że jestem inna , dlatego często miewałam te myśli.  Rodzice twierdzili, ze byłam bardzo niebezpieczna dla otoczenia, dlatego często słoneczne dni spędzałam w domu lub bawiąc się samotnie na podwórku obok domu. Nawet rodzeństwo bało się mnie. Nigdy nie chciałam nikogo skrzywdzić, ale oni sądzili inaczej.



- Wiedziałem, ze Cię tutaj zastanę - powiedział ktoś.

   Podniosłam głowę do góry, ale nikogo nie zobaczyłam. Nagle ktoś zakrył mi oczy swoimi rękami. Próbowałam je zabrać, ale ta osoba była za silna. Sprawił, że wstałam i wtedy zabrał ręce. To był Stefan. Na jego widok poczułam jak stado motyli próbuje wydostać się z mojego brzucha. Dlaczego tak na mnie działał? Stanął naprzeciwko mnie i zaczął mi się przyglądać.
- Płakałaś? - dotknął moich policzków, a ja czułam że zaraz znowu się rozpłacze.
- Nie dotykaj mnie - wykrztusiłam.

 Natychmiast się odsunęłam i spuściłam głowę w dół. Gdy to zauważył znowu dotknął mojej głowy i podniósł ją do góry. Pod wpływem chwili przytuliłam się do niego. Na początku był nieco zdezorientowany, ale później odwzajemnił moją czułość. Zaczęłam płakać.

- Ciii, wszystko będzie dobrze - zaczął mnie uspokajać, co o dziwo pomogło. - Jest okej?
- Tak, tylko muszę się trochę ogarnąć - uśmiechnęłam się do niego i zorientowałam się co robie. Odsunęłam się od chłopaka. - Ja umm.. przepraszam.
- Za co? - zapytał, jakby nie wiedział naprawdę o co mi chodzi.
- Za to, że się do Ciebie przytuliłam. Sama nie wiem co robię.
- Nic się nie stało. To było.. miłe - odpowiedział z uśmiechem.
- Raczej dziwne - odwzajemniłam uśmiech.
- Masz prześliczny uśmiech - czułam jak sie rumienie.
- Nie przesadzaj, aż taki piękny jak Twój to nie jest.
 Dopiero się zorientowałam co powiedziałam. Jak mogłam palnąć takie głupstwo? Co ze mną jest nie tak? Policzki miałam zaczerwienione, nie z powodu jego komplementu, a mojej głupoty. Chłopak cicho zachichotał.
- Przepraszam - powiedziałam szeptem.
- Nic się nie stało, z drugiej strony fajnie jest usłyszeć komplement.
- Ty na pewno dostajesz je cały czas - popatrzyłam mu w oczy.
- Jakoś ostatnio to się nie zdarza - spuścił wzrok.
- Może się to niedługo zmieni - uśmiechnęlam się najszerzej, jak umiałam.

Chłopak chwycił mnie za ręke i przytulił. Znowu poczułam to stado motyli. Nie znałam go, a jednak czułam, że jest tym kimś, kimś kto pomoże mi przez to wszystko przejść. Ale był jeden problem. Co jeśli to prawda co mówił Klaus? To, że Stefan jest rozpruwaczem....